Zdecydowanie się rozleniwiłam z pisaniem, a dodatkowo wszyscy najchętniej zwaliliby całą robotę na mnie... Czasem stwierdzam, że mam za dobre serce... Dobrze, że d**ę mam twardą ;)
Dziś nie będę się rozpisywać. Wygrzebałam stare zdobienie i muszę przyznać, że nawet teraz bardzo mi się podoba ;) Kanapkowe mani podziwiam od dawna. Nawet zrobiłam jedną próbę i całkiem mi się podobała, ale ten nudziak jest tak zbliżony do mojego naturalnego koloru skóry, że zalane skórki zobaczyłam dopiero na zdjęciach i szybko wylądowały one w koszu. Tym razem wszystko sprawdziłam trzy razy i zachwycałam się nudziakowo-czerwoną kanapką. Na dwie warstwy mojego ulubionego Creme Brulee położyłam Viperę Polka nr 64, który wybrałam na fan page'u u Agu :) i położyłam ostatnią warstwę mojego ulubionego nudziaka ;) Wszystko prezentowało się bardzo elegancko, bo pod nudziakiem pięknie zarysowywał się czarny brokat, czerwone kwadraty i malutkie piegi w tym samym kolorze. Z resztą co ja będę gadać... zobaczcie same ;)
I co powiecie na takie połączenie? Idealnie wpasowało się w moją fazę na brokaty, chociaż zdjęcia robiłam wieki temu ;) Myślę, że wykorzystam ten topper w okresie świąteczno-noworocznym. Bo jak świąt nie znoszę to czerwony na paznokciach w tym czasie to już przeżyję ;)
Mam nadzieję, że niedługo napiszę Wam relację z sobotniego spotkania. Oj powiem Wam już, że było cudnie :)






