Tyle czasu czekania i już jest po. Tygodnie oczekiwania, rezerwowanie biletów, oszczędzanie. Wszystko było warte. Nawet to, że dziś czuję się jakbym wczoraj całą noc przetańczyła, wypaliła kilkadziesiąt papierosów i jeszcze wypiła hektolitry alkoholu :D Chyba robię się za stara na kilkudziesięciogodzinne maratony :P Bez bicia się przyznam, że tym razem poszalałam. Jednak fakt, że nie zrobiłam sobie wcześniej listy sprawił, że się rozbestwiłam i korzystałam z każdej możliwej okazji.
Na stoisku Orly kupiłam kolejną biel. To chyba trzecia, czy czwarta w mojej kolekcji. Dayglow ma w sobie niebieski shimmer, ale myślę, że ten będzie wręcz niezauważalny, ale wiecie... białych i czarnych lakierów nigdy dość ;) Dodatkowo kupiłam After party, który idealnie wpasowuje się w moją miłość do ciemnych (prawie czarnych) lakierów z różnokolorowymi błyskotkami. Trzeci był Fowl Play. To chyba jeden z hitów targów, bo z kim rozmawiałam też go wygrzebał w wyprzedażowym koszu ;)
W sumie nastawiałam się na to, że kupię jeszcze jakiś lakier OPI. Zdecydowałam się jednak tylko na 4 in the Morning z kolekcji Gwen Stefani. Nie miałam chyba jeszcze żadnego lakieru o satynowym wykończeniu, więc jestem go bardzo ciekawa. Do tego jak zawsze moje ukochane kremiki Avojuice. Świetna opcja jeśli chodzi o produkty do rąk nadające się do torebki.
Nie wiem czemu tym razem rzuciłam się na top coaty. Chociaż... jak pomyślę o ich cenach to mi się przypomina ;) Vinylux jest świetny do stempli, więc zapas zawsze się przyda. Do tego Kwik, który zmienił opakowanie i Polishield, który w sumie kupiłam mamie ;)
Stoisko Kinetics oferowało bardzo dobre ceny (5 zł szutka) dlatego też kupiłam tam kilka lakierów. Na zdjęciu nie ma jednego, bo... w szale zakupów kupiłam (dosłownie) IDENTYCZNY kolor z CC.Dlatego też jednemu z nich znalazłam równie godną nową właścicielką ;) Wreszcie dorwałam kolor, który szukałam całe wieki - idealny brudny rózo-fiolet. Nigdy nie umiałam określić słowami tego koloru, a tutaj po prostu sobie stał i... czekał na mnie ;) Teraz będę go nazywać French Lilac ;) Do tego matowe pastelowe neony (jeśli w ogóle tak można je określić). Cale lato kręciłam się koło nich i jak Tamit powiedziała, że nadają się do stempli to... nie trzeba mnie było dalej przekonywać ;) Raspberry Cream i Blueberry Biscuit już na próbniku są śliczne!
Na stoisko Euro Fashion szłam z myślą o tylko jednym lakierze. Ale przecież nie dało się nie spojrzeć na półeczkę z wyprzedażami... No nie dało. Już na poprzednich targach żałowałam, że nie kupiłam Morgan Taylor Under The Stars. W Krakowie w ogóle go nie było, więc całą drogę do Warszawy myślałam tylko o tym lakierze :D W ten sposób spełniłam swoje marzenie. Ten lakier ma w sobie wszystko, co kocham - granat i holo brokat to połączenie idealne dla mnie. Oprócz tego kupiłam dwa lakiery Color Club - Age of Aquarius i Gift of Sparkle. Oba kolory mnie dosłownie urzekły! No i poza tym kupiłam jeszcze litr zmywacza, ale zapomniałam o nim jak robiłam zdjęcia ;)
Wracając jeszcze na moment do Kineticsa kupiłam sobie jeszcze balsam do rąk i ciała. Zauroczyłam się buteleczką, ale zawartość jest również warta uwagi.
I jeszcze tak na koniec niesamowita niespodzianka od Tamit24. Jedno z większych marzeń (ogólnie da się mieć lakierowe marzenia? Bo wczoraj spełniłam zadziwiająco dużo chciejstw, które podchodziły pod tę kategorię) przepiękny neonowy brokat Starrily - Bright Light. Idealna kompozycja neonowego brokatu.
Rzuciło Wam się coś w oczy? Chcecie coś zobaczyć na blogu? Dawajcie znać, bo siedzę i dumam czym malować paznokcie :D


