Kawior rządzi blogosferą ;) I tak się naoglądałam i przypomniało mi się o moim żółtym pastelku i małej fioleczce bulionu, który czekał na wiosnę. W sumie tej wiosny dużo nie było, ale w Dzień Kobiet jak już wiedziałam, że nikt mi życzeń nie złoży to stwierdziłam, że sama sobie sprawię jakąś przyjemność. Muszę powiedzieć, że na jednym paznokciu podoba mi się efekt u innych, ale ja sama zachwycona nie jestem... Może to dlatego, że pokryłam bulion top coatem - śpieszyłam się i wiedziałam, że albo to albo mi od razu odpadnie, na co nie mogłam sobie pozwolić i... top coat bardzo brzydko mi ściągnął całość! Paznokcie wyglądały jakbym miała celowego frencha, ale to kawior stanowił przewagę i wyglądało to brzydko. Cóż po jednym dniu zmyłam, ale jeszcze będę próbować i testować. Bez top coatu tym razem.
Jako bazy użyłam żółtka z Wibo - nie wiem jaki numer, w każdym razie to zeszłoroczna letnia kolekcja.
Podejmowałyście jakieś próby z kawiorem? Pochwalcie się! ;) A ja wracam do hiszpańskiej muzyki, bo to chyba jedyna rzecz, które obecnie jest w stanie mnie uspokoić. Ja chyba na serio urodziłam się, żeby żyć w jakieś pustelni, a z ludźmi kontaktować się tylko sporadycznie.































