Kochani zacznę nieprzyjemnie. Jestem zmuszona włączyć chwilową moderację komentarzy. Sama mam nadzieję, że nie potrwa to długo, bo jakoś mam ciekawsze rzeczy do robienia , niż siedzieć na blogu 24/7, bo komuś się nudzi.
No to byłoby na tyle ogłoszeń parafialnych i mogę zająć się rzeczami dużo przyjemniejszymi. Nie wiem jak Wy, ale ja kiedy noszę krótkie paznokcie stawiam raczej na monotonię i nie ozdabiam paznokci za bardzo. Dlatego też bez wahania chwyciłam za ten lakier. Dostałam go od dwóch osób, które tu raczej nie zaglądają, ale gdyby tak się zdarzyło - Dziewczyny dziękuję Wam serdecznie! ♥
DELIA Coral Prosilk S08. (Efekt Piasku) to jak sama nazwa serii wskazuje piaskowiec. W sumie nie widziałam zbyt wielu swatchy tej właśnie serii i ciągle zastanawiam się czemu! Paznokcie wyglądają w nich tak ładnie! Druga rzecz nad którą ubolewam (w sensie pozytywnym) to fakt, że nigdzie nie widziałam ich w Krakowie, bo już dawno sprawiłabym sobie jeszcze fiolet, który na każdym zdjęciu mnie zachwyca. Ale chyba tutaj kończą się zachwyty. Czemu? Bo malowanie nim było wręcz koszmarne! Nie wiem, czy to kwestia mojej sztuki, czy ta seria tak ma, ale pędzelek wyprofilowany jest bardzo niewygodnie. Nie jestem pewna, czy uda mi się to dobrze wytłumaczyć, ale pędzelek układa się na płytce jakby skośnie i od góry włoski są dużo dłuższe niż od spodu, a faktura piasku powoduje, że albo muszę urządzić dosłowną powódź skórkom, albo nie domalować tak, że wyglądałoby tak, że mam odrost z co najmniej dwóch tygodni. Dlatego wybaczcie nierówności. Starałam się wszystko domyć :( Przez te problemy z malowanie i faktem, że lakier nie utrzymał się nawet 24 godzin (obieranie orzechów skutecznie uśmierciło ten lakier) nawet kolor przestał mieć urok. A to wręcz idealna, wymarzona przeze mnie butelkowa zieleń. Zobaczcie jak prezentuje się lakier. Uwierzcie, że żałuję, że pogoda nie dopisała, gdy robiłam zdjęcia, bo w sztucznym świetle pięknie się skrzył.
I co podoba Wam się? Gdyby nie problemy w nakładaniu ja bym była zachwycona. A tak w sumie sama nie wiem co myśleć. Na pewno dam mu jeszcze szansę. Pewnie w okolicach świąt, bo kojarzy mi się trochę z choinką ;)
