Myślę, że każda lakieromaniaczka poza arsenałem lakierów i ozdóbek ma jeszcze jeden zbiór rzeczy po które często sięga. Chyba łatwo się domyślić, że chodzi mi o produkty kosmetyczne do rąk - kremy, odżywki itp. Ja też taki mały zbiór posiadam. W sumie część z tych produktów trafiła do mnie przez przypadek, ale wydaje mi się, że właśnie w ten sposób można odnaleźć prawdziwe perełki.
Podstawą pielęgnacji dłoni oczywiście są kremy. Nigdy ich fanką nie byłam, ale znalazłam takie, które lubię stosować i zapewne do nich powrócę. Oto kilka z nich.
- Aksaminy krem do rąk Bandi - w sumie to chyba najmniej lubiany przeze mnie krem z całej trójki, chociaż nie mogę powiedzieć, że jest zły. Wiem, że inne dziewczyny go chwaliły, ale ja chyba trafiłam na zły moment. Co mam na myśli? Gdybym używała go w lecie byłabym zdecydowanie bardziej zadowolona. Krem jest lekki, szybko się wchłania, ale z tego też powodu uczucie "aksamitnej" skóry nie utrzymywał mi się na rękach zbyt długo. Na minus tutaj też zaliczę cenę - 27 zł, ale opakowanie już jest zdecydowanym plusem. Każdy krem powinien mieć opakowania typu airless.
- Skoncentrowany krem do rąk Palmer's - wygrałam go przypadkiem w świątecznym konkursie Palmer's i służy mi do teraz. Pomimo małej pojemności krem jest faktycznie skoncentrowany. Wystarczy odrobina (mniej niż ziarenko groszku), a wystarcza ona na całe dłonie, które potem są miękkie i nawilżone. Czasem też biorę większą ilość kremu, smaruję i wkładam ręce w rękawiczki. To dla nich świetna kuracja, bo skóra potem jest miękka i nawilżona. Lubię go też za to, że jest skuteczny na moje suche łokcie. A uwierzcie... te są poziomem... impossible ;) Krem kosztuje ok. 10 zł i wydaje mi się, że to cena adekwatna do jakości. To już kolejny produkt firmy Palmer's, który zdobył moje serce.
- Krem do rąk z proteinami kaszmiru i masłem Shea Ziaja - to mój zdecydowany nr 1 wśród kremów. Jedyny chyba krem, który używam nałogowo (chociaż Anida z Natury mu dorównuje). Jedyny, któremu nie mogę się powstrzymać. Bo jak można? Nie dość, że kosztuje 3,50 (SERIO!) to jeszcze wchłania się niesamowicie szybko i pozostawia skórę miękką przez długi czas. Uwielbiam go za to, że mogę chwycić po niego w każdej chwili i nie muszę się martwić, czy czekać zanim krem mi wsiąknie.
Kolejną rzeczą, która zazwyczaj towarzyszy mi w pielęgnacji są saszetkowe peelingi i maski w jednym. Nie stosuję ich zbyt często, nie mam lubionej firmy, ale czasem moim dłoniom należy się małe spa. I tak jak dziś ;) wyciągam taką saszetkę, a później zachwycam się efektem. Zapewne zastosowanie zwykłego peelingu i kremu może dać podobny efekt. Ale czasem w okazyjnej cenie można się skusić i na takie, gotowe cudo :)
A już na koniec chcę pokazać Wam mojego ulubieńca ostatnimi czasy. To Skoncentrowana odżywka do regeneracji paznokci i skórek 5w1 Cztery Pory Roku. Ostatnio produkty Czterech Pór Roku zawojowały blogosferą. Ba! Nie widziałam jeszcze recenzji i już wiedziałam, że muszę mieć tę odżywkę. To chyba pierwszy produkt, któremu udało się zrobić porządek z moimi skórkami! Jedyne do czego się tutaj mogę przyczepić to opakowanie, w którym nie widać ile produktu mi zostało. Przez to byłam wręcz zszokowana, kiedy chciałam wysmarować nim skórki po pracy, a okazało się, że w opakowaniu nie ma już nic. Poza tym długopisową formę uważam za strzał w dziesiątkę. Nie dość, że można ją wrzucić do toreki, czy kosmetyczki na wyjazd, to jeszcze aplikacja jest banalna. Wystarczy przekręcić i można nakładać produkt, który nie rozlewa się na prawo i lewo jak tradycyjne oliwki. Dodatkowo 5 olejków, które znajdują się w składzie działają na paznokcie wzmacniająco. Już nie straszą mnie suche skórki i tzw. zadziory. Ba! Mam już dwa następne opakowania w zapasie, bo ten produkt stał się dla mnie paznokciowym Must have!
To tylko kilka produktów, które mam w swoim małym arsenale. Może Wy możecie mi polecić jeszcze coś innego? Jestem ciekawa jacy są Wasi ulubieńcy! :)


